Opowiadanie na słowach kluczowych dla Amelii.

Jest już późno… A ona znów zmaga się z bezsennością i własnymi myślami, wpatruje się lekko wilgotnym wzrokiem w bielejącą ścianę. Przejeżdżający samochód przy jej domu oświetla jej zbolałą z tęsknoty twarz.
W końcu siada na łóżku, nogi spuszcza na podłogę dotykając stopami chodniczka, który wybrali razem.
Ogląda się przez ramię na puste miejsce, gotowe na Jego przybycie w każdej chwili, gdyby chciał złożyć obok niej na poduszce zmęczoną głowę po całym dniu pracy. Tak, ona tego bardzo pragnie, ale na chwilę obecną jest to nie możliwe. Dlaczego? Dlatego, że R mieszka za granicą, dlatego że R jest w tej chwili w szpitalu od dłuższego czasu ma problemy ze zdrowiem. A ona? A ona odchodzi od zmysłów zamartwiając się. Przez jej głowę przelatują najczarniejsze scenariusze, mimo że bardzo chce to się boi. Boi się wszystkiego, ale na to trzeba czasu, aby się oswoiła, aby zrozumiała… Aby zaakceptowała.

W końcu wstaje z łóżka i kieruje swe kroki w stronę mahoniowego biurka, które stoi przy dużym oknie. Wygląda przez szybę. Na ulicy panuje cisza i pustka. Prawie tak jak w jej duszy. Tyle, że na dworze jeszcze jest spokój, niczym niezmącony, zupełnie odmienne niż w jej myślach.
Otworzyła okno, łapczywie wciągając chłodniejsze powietrze głęboko w płuca. Chwile stała z zamkniętymi oczami wsłuchując się w dźwięki nocy. Szumiąca trawa i świerszcze trochę ją uspokoiły, a była już bliska płaczu.

Odsunęła krzesło, zapaliła lampkę i usiadła przy biurku. Westchnęła prawie bezgłośnie, tylko dlatego aby nie obudzić swojego oczka w głowie. Dzieciak smacznie spał otulony samą poszewką, bo przecież to lato… Gorąc za dnia, duchota w nocy…
Potrząsnęła głową, do oczu napłynęły jej łzy. Dłonie automatycznie zbliżyła do twarzy. Ostrość szczypania piasku pod powiekami, gorzki i zarazem metaliczny posmak w ustach. Płakała cicho, żeby nie obudzić swojego całego świata.

Dlaczego? Dlaczego mi to robisz… – wyszeptała.

Otworzyła laptopa. Zalogowała się na swoją pocztę. Robi to bardzo często od czasu gdy R powiedział jej, że jedzie do szpitala. Mogłaby oczywiście skonfigurować sobie odpowiednią aplikacje w telefonie, co by maile same się sprawdzały… ale po co? Zawsze tak odpowiadała, bała się nowości… Nie. Ona woli sama – tłumaczyła.

Każdego dnia, o każdej godzinie… po prostu za każdym razem gdy sprawdzała skrzynkę mailową łudziła się nadzieją, że w końcu się doczeka odpowiedzi na wszystkie zadane pytania.

Boli ją ta cisza, brak kontaktu wypala ją od środka tęsknota, straszna dla niej jest świadomość, że R znów jest w szpitalu. Nie jest pewna jak to się wszystko skończy. Przerasta ją to czekanie w niepewności. Gubi się we własnych myślach.
Musi mu powiedzieć co czuje, musi to z siebie wyrzucić. Bo komu innemu jak nie właśnie jemu? Nie zwierzy się przecież trzynastoletniemu dziecku. Tak… A jeśli? Co z jej oczkiem w głowie?

Nie ufa i dobrze, w razie czego nie będzie tak bolało, tak jakby ufała zatracając się w bezgranicznym zaufaniu i służbie w obcym kraju u mężczyzny, który chce ją mieć na wyłączność. Na stałe. Ją. Ją i jej cały świat.

Nacisnęła myszką na ikonkę nowego maila.

Drogi R.
Tak bardzo się boję.

Spojrzała na treść maila. Skasowała.

Drogi R.
Martwię się o Twe zdrowie, czy mogę prosić Ciebie o jakieś informacje? Tęsknię za rozmowami, błagam odezwij się do mnie. Usycham z tęsknoty za Tobą…
Nie wiem… Nie jestem pewna czy Cię nie rozczaruję… Chciałabym abyś był usatysfakcjonowany.
Czekam na Twój powrót ze strachem w oczach. Bo wiem, że gdy wrócisz uzgodnimy szczegóły naszego spotkania.
Boję się… Potrzebuję rozmowy… Potrzebuję wsparcia… Rozsypuję się.

Pozdrawiam
a.

Po wysłaniu maila, wyłączyła sprzęt. Wstała i znów podeszła do okna wsłuchując się w szum traw i wygrywane na skrzypcach koników polnych dźwięki. Już jest tak późno… A ona znów zmaga się z bezsennością, wpatruje się lekko wilgotnym wzrokiem w ciemności nocy za oknem. Przejeżdżający samochód przy jej domu oświetla jej zalaną łzami z tęsknoty i strachu zbolałą twarz. Bierze głęboki wdech.
W jej duszy cisza i spokój mimo pustki, z której zieje uczucie tęsknoty, strachu i niepewność. Już jest spokojna. On jest przy niej w sennych marzeniach.