Nieświadoma niczego, siedziałam w necie, gdy zobaczyłam maila od Niego. Jego treść zjeżyła mi włosy na całym ciele.
– Suka ma zrobić filmik i wysłać, jak zjada ciasto lub inne miękkie jedzenie z podłogi. – No oszalał! Jak pies mam jeść z podłogi? No kretyn, idiota, wredny sadysta! Najgorsze rzeczy cisnęły mi się na usta. Wzięłam głęboki oddech i odpisałam.
– nie ma takiej opcji. – Na moją twarz z powrotem wracał naturalny kolor skóry. Chwile wcześniej byłam pewnie zielona i z obrzydzenia i z faktu co takiego ode mnie chciał. Ale to moja wina… Chciałam tego przecież, sama Mu powiedziałam, że nie jestem przyzwyczajona do braku smyczy. Do braku poleceń, do braku zdjęć czy filmów. Byłam na siebie wściekła. Wściekła na to, że mu to powiedziałam. Bałam się jak daleko mógłby się posunąć w tej zabawie. Chociaż TO już było przegięciem. Nikt mnie tak wcześniej nie upokorzył. Nie pozwalałam na to. Ta czynność kojarzyła mi się z czystą formą zezwierzęcenia. Nienawidzę pet play, dostaję dreszczy jak o tym myślę przywołując wspomnienia szoku i buntu mojego wewnętrznego ja. Mimo, że wiem co powinnam zrobić i jak się do tego zabrać sama czynność była tak odrzucająca… Mail.
– Rób suko. – No kurwa mać! Ale on jest uparty, wredny… okropny, kolejna wiązanka pięknych określeń spływała soczyście z głowy na mój niewyparzony język. Zmieniłam taktykę. Bardzo nie chciałam tego robić, więc poprosiłam…

– Karol proszę… – Rzadko proszę – nie lubię…
– Chce dostać ten filmik. Suka idzie i robi. – W mgnieniu oka przypomniało mi się to co opowiadała Aneta… ta lekcja pokory, którą zaserwował jej Robert – suka robi to czego oczekuje od niej Pan. Jakoś tak to brzmiało… Zaczęłam się łamać. Ale nadal nie chciałam… Jeszcze się broniłam.
– nie chce… – Odpisałam.
– ale ja chce. Jesteś własnością więc robisz to czego ja chcę. – Uh!!! Podły. Posmutniałam. Odpisałam smutną minką.
Po chwilo kolejny mail od Właściciela bezczelnie łamiącego mój upór.
– marsz wypełnić moją wolę! – Słowa rozbrzmiewały w mojej głowie. Już byłam pewna, że to zrobię mimo, że nie chciałam. Tak bardzo nie chciałam… Postanowiłam jeszcze raz napisać.
– Karol proszę nie rób mi tego… – A nóż się zlituje i odpuści. Z nadzieją patrzyłam w maile czekając…
– Nie interesuje mnie to. Wydałem polecenie, robić. Nie myśleć. – Kurwa.

Wstałam od komputera. Miał szczęście, że godzinę temu umyłam podłogę w kuchni… Sadysta! Wredota!
Nie musi mi przypominać… Wiem… Nie miałam okazji wcześniej w taki sposób użyć zdobytej wiedzy… Podły do granic możliwości. Przepełniała mnie złość, nienawiść, wściekłość… Każde określenie będzie prawidłowe.
Obejrzałam przed wysłaniem. Na całe szczęście nie widać było satysfakcji jaką czułam z tego co robiłam. Moje oczy się śmiały. Dawało mi to przyjemność… Co gorsze czułam jak wilgotnieje… Ale wolałabym gdyby stał nade mną i zmusił mnie do tego. Wtedy dawałoby to żywe emocje, a co tam jakiś filmik… Oglądając możesz sobie tylko wyobrazić co ktoś czuł…
Nie było tak źle. Ja lubię wyolbrzymiać… Chociaż przemóc się było trudno.
Na podłodze została tylko tłusta plama po cieście, które kazał mi zjeść z podłogi…
Zawsze mogło być gorzej.