Drogi pamiętniczku. Co prawda jesteś zwykłym zeszytem… ale jednak jesteś czymś wyjątkowym dla mnie. Czymś w czym mogę pisać. Czymś intymnym, schowanym między zeszyty z przepisami… Mój mąż tam nigdy Cię nie znajdzie.

Chociaż wspominając dzień, w którym poszłam pożyczyć szklankę cukru do Anety, zwabiona odgłosami… Kiedy później w stanie mocnej nieważkości zapragnął mnie zabrać od sąsiadki… On już wie. Wie jaka jestem – chyba wie. Może się domyśla. Ja mu niczego nie mówiłam, bo po co?
Przecież to nic nie zmieni.

Mój mąż jest typem ciepłych kluch. Kurewsko romantyczny i aż do wyrzygania – waniliowy, tak Aneta określiła nas jako małżeństwo, natomiast nie wiedziała co kryje się we mnie.

Gdy zeszłam na dół do Anety, drzwi otworzyła mi jej przyjaciółka. Piękna kobieta o kasztanowych włosach i śnieżno-białej skórze. Zawstydziłam się, bo moje myśli pobiegły automatycznie nie w tą stronę, w którą powinny.
Tak. Kobiety też mi się śniły – co prawda rzadko. Ale nie znałam różnicy między dotykiem, pieszczotą czy chociażby pocałunkiem…

Lidia trzymała w ręku dziwny przedmiot. Gdy się przyjrzałam rozpoznałam w nim narzędzie do poganiania konia. Kiedyś jeździłam konno. Co prawda przez krótki czas i raczej sporadycznie, ale przedmiot pamiętałam.
Tylko czemu go miała w ręku? Skoro w mieszkaniu konia to raczej się nie trzyma.
Lidka zaprosiła mnie do środka i zawołała Anetę.
Byłam skrępowana całą sytuacją, ale i ciekawa co takiego robiły, w czym im przeszkodziłam.
Cukru nie miały, ale zaproponowały mi abym została z nimi i napiła się wódki.
Zgodziłam się. A to co się później wydarzyło… odbiło się mocno na mojej świadomości.

****

– Pani Kasiu, proszę usiąść z nami. – Zaproponowała Lidia uważnie się mi przyglądając. Nie mogłam oderwać wzroku od tego bata. Dlaczego? Dlaczego się tak dziwnie patrzą. Dlaczego wymieniły ze sobą spojrzenia?

Wypiłyśmy razem siedząc w kuchni pół butelki wódki. Gdy Aneta wstała grzecznie przepraszając powiedziała, że musi zadzwonić do kogoś. Gdy wyszła Lidia zaczęła ze mną rozmowę.

– no i zaczyna się. – Powiedziała w sumie od niechcenia, komentując wyjście przyjaciółki.
– przeprasza, ale co się zaczyna?
– Aneta poszła zadzwonić do Karola. Wiesz do swojego chłopaka.
– no przecież ma do tego prawo.
– no niby ma. – Roześmiała się. Popatrzyła na mnie zimnym wzrokiem i zapytała. – Po co tak właściwie przyszłaś? Nie uwierzę, że po cukier. – Uśmiechnęła się słodko, a ja spłonęłam rumieńcem.
Długo szukałam w głowie słów. Zamknęłam oczy i już miałam powiedzieć, że zwabił mnie krzyk gdy poczułam na dłoni jej dłoń. Zadrżałam zaskoczona erotyzmem, gdy jej palce prześlizgnęły się po wewnętrznej stronie mojej dłoni.
– spójrz na mnie. – Powiedziała stanowczym tonem. Nie mogłam się oprzeć. Płonęłam rumieńcem. Ona się uśmiechała. – Słodko się rumienisz. Co Cię tak peszy?
– Ty. – Odpowiedziałam ze świstem wypuszczając wcześniej wstrzymany oddech.
– dlaczego?
Znów nie potrafiłam odpowiedzieć. Szukałam słów… Nigdzie nie było takich, których nie wstydziłabym się wypowiedzieć.
– znasz taką zasadę, którą powinnaś znać jako kobieta…
– jaką? – Zamknęłam oczy rozkoszując się delikatnością jej skóry. Zbliżyła się do mnie, czułam ciepło bijące od niej.
– jeśli nie powiesz czego pragniesz, to nie dostaniesz tego. Jeśli nie zapytasz, nie usłyszysz odpowiedzi. Jeśli nie poprosisz…
Zebrałam się na odwagę już po kilku głębszych łatwiej mi to przyszło niż gdybym miała to zrobić w pełni trzeźwa i świadoma.
– pragnę poznać różnicę.
– jaką różnicę? – Zapytała prowokująco. Po czym mnie pocałowała.

****

O boże.
Delikatność, brak pośpiechu, dokładność… miękkość ust. Różnica była ogromna w samym pocałunku.
Lidia wplątała dłoń w moje krótkie włosy i zwiększyła intensywność pieszczoty. Poddałam się temu zupełnie nie myśląc jakie będą tego konsekwencje.
Lidia widząc, że odpłynęłam złapała mnie za włosy. Cicho jęknęłam, ale nie zaprotestowałam, to co robiła było przyjemne i zwiększało przyjemność płynącą z pocałunku.

Przerwała. Spojrzała na mnie.
– taka jest różnica. – Powiedziała z miną niewiniątka.
– dziękuję. – Odpowiedziałam zupełnie odruchowo.
– jesteś uległa?
– jaka jestem? – Oczywiście wiedziałam o co mnie pyta, ale nie chciałam się do tego przyznać.
– nie ważne. Ja i tak wiem swoje. Wiedziałam to jak tylko tutaj weszłaś, czułam to.
Spuściłam głowę zawstydzona, że ktoś może wyczuć w ciągu kilku pierwszych chwil jaka jestem i co lubię. Chociaż ja do końca nie wiedziałam jeszcze co lubię. Zamierzałam to dopiero sprawdzić.
– chodź ze mną. Pokażę Ci inną różnicę, ale będę chciała czegoś w zamian. Nie wiem czy Aneta zdąży się wywiązać z obietnicy. Coś czuję, że z Karolem długo będzie rozmawiała.

W biegu ściągała z siebie ciuchy, a ja mimo wszystko wyłapałam kilka zdań z rozmowy Anety.
Wylądowałyśmy w łóżku, a ja byłam ciekawa o czym rozmawiała Aneta z Karolem. Co oznaczało zdanie wypowiedziane przez Anetę – umiem i chcę żyć tylko po to, aby dawać Tobie przyjemność.