– wiesz…
– nie, nie wiem. Ale wypadałoby abym się dowiedział.
– nie zrobię tego.
– a to niby dlaczego?
– nie chcę.
– nie liczy się to czego chcesz Ty moja droga. Teraz liczę się ja i moja przyjemność z posiadania Ciebie.
– masz rację, ale nie chcę tego.
– nie chcesz abym Cię posiadał? Tydzień temu mówiłaś coś innego. Zdecyduj się i nie marnuj mojego czasu.
– wybacz mi.
– zastanów się nad swoim tokiem rozumowania.
– …

Dwie godziny później.

– wyjaśnij mi o co chodzi.
– jak to o co. O to byś sprawiła mi tym przyjemność.
– ale dlaczego tak?
– a dlaczego inaczej?
– nie odpowiada się pytaniem na pytanie.
– jesteś nieposłuszna. Stawiasz się. Nie ufasz mi?
– ufam.
– to dlaczego nie chcesz?
– bo się boję.
– czego?
– …

Dwadzieścia minut później.

– wybacz mi, ale nie mogę.
– zawiodłaś mnie.
– przepraszam.
– nawet przeprosić i prosić nie potrafisz.
– przepraszam.
– przepraszam co?
– przepraszam Panie Robercie.
– tak lepiej. Teraz pójdziesz i zrobisz to o co Cię prosiłem.
– nie chcę.
– odmawiasz? Odmawiasz tak prostej czynności, a zarazem odmawiasz sprawienia mi przyjemności? Nie zawracaj mi głowy.

Wieczorem.

– jesteś? – 30 minut później – wybacz mi mój strach, wybacz mi moje niezdecydowanie. Jestem tchórzem.
– wiem, że jesteś tchórzem.
– o jednak jesteś?
– zawsze jestem, ale nie dla Ciebie, bo na to nie zasługujesz.
– wysłałam Ci coś na przeprosiny Panie. Chciałabym abyś obejrzał to.
– dobrze, mam nadzieję, że się nie zawiodę.
– nie, nie zawiedziesz się Panie.

Dziesięć minut później.

– film? Chciałem jednego zdjęcia. Nie posłuchałaś mojego polecenia.
– zdjęcie nie oddałoby uroku tej czynności Panie.
– masz rację. Ale zadanie nie przewidywało samowolki.
– wybacz mi Panie.
– zatem prócz dzisiejszej kolacji dodatkowo upieczesz jeszcze szarlotkę na jutro.
– ale…
– nie ma ale. Czekam na Ciebie.
– daruj mi. Nie gotuję tak dobrze jak Lu.
– nie interesuje mnie. Mówiłem Ci. Liczę się ja. Za godzinę masz być u nas.
– dobrze Panie.