Wieczorne słońce odbijało się w oknach, rozpalało swym pomarańczowym ogniem żółte ściany pokoju. Usiadłam wygodniej na obrotowym krześle przy biurku w saloniku.
Skupiłam się na liście nicków po prawej stornie okna przeglądarki. Przeleciałam wzrokiem pobieżnie po nazwach użytkowników. Chwilę zawieszając swoje spojrzenie na coraz bardziej wymyślnych nazwach – wręcz naiwnych momentami. Niektóre po przeczytaniu, wywoływały politowanie i współczucie. Przykładem mógłby być facet – tak myślę – który wybrał na swojego nicka „twoj_Pan_cie_wytresuje” czy „zerzne_suke_brutalnie”… ło jezusie – pomyślałam.
Ale wśród dziwacznych nazw zauważyłam też kilka bardziej ambitnych. Dla przykładu jeden taki, który na pozór nie jest nickiem, który rzuca się w oczy dla osoby nie związanej z tematem – BoDotykSMagadusze. Zaciekawił mnie – był inny, wyczuć można drugie dno. Niby w nazwie widać o co chodzi, ale temat ujęty zupełnie inaczej – ciekawiej, bardziej frapująco.
Zaczepiłam go. Chwilę pogadałam. Niestety rozmówca z zupełnie innej części Polski… cóż odległość to duży minus, a mam już świadomość jaka długość smyczy mi odpowiada. Byłam zdesperowana, ale nie aż tak.

Chwilę po zakończeniu rozmowy, napisał do mnie napalony samiec, który w pierwszym zdaniu już deklarował co mi zrobi jak mnie spotka. Przewróciłam oczami, parsknęłam pod nosem i skierowałam wskaźnik myszy na przycisk „ignoruj”. Przy okazji ignorując bogu ducha winnego, bo akurat wyskoczyło okno z kolejną prywatną wiadomością.

Życie.

Spojrzałam na task, było jeszcze wcześnie. Włączyłam winampa, zapuściłam sobie soundtruck z Requiem dla snu. Wróciłam ciałem i duszą na czat.

– hej
– witam Cie – odpowiedziałam.
– jak mija ci wieczur?

Nie tego już było za dużo… Nawet nie podziękowałam za rozmowę. Kilka takich luźnych rozmów i zasnę na siedząco.
Czy tutaj nie ma normalnego faceta? Faceta, który lubi to samo co ja?

– Witam
– Witaj
– Zadam Ci jedno pytanie.
– Dobrze
– Jak bardzo uległa jesteś?
No kurwa! Jak można zadać takie pytanie?!
– To zależy, nie chciałabym odpowiadać na takie pytania.
– Dobrze więc, na imię mi Piotr. Jestem z Warszawy. A Ty skąd jesteś?
– Również z Warszawy, a na imię mi aneta.
– Zatem, powiedz mi czego szukasz w takim miejscu proszę.
Hmmm…
– Chcę spędzić miło czas, a czy znajdę odpowiedniego rozmówcę zależy od wielu rzeczy.
– Od jakich?
– hmmm to podchwytliwe pytanie, a odpowiedź nie jest prosta i łatwa w sprecyzowaniu mojego celu.
– tak?
– tak…

Rozmowa musi być na poziomie, nie jestem osobą, która szybko obdarza kogoś zaufaniem. Nie otwieram się wobec każdej osoby. Jestem osobą bardzo specyficzną.
– wyjątkową? Tak jak submisywność oraz dominacja, które tak lubisz?
Nie widziałem Cię tutaj wcześniej, więc musisz być sama.
Mam rację?
– tak.
– Więc jednak szukasz okazji do nawiązania relacji?
– nie, chyba nie.
– chyba?
– nie znam odpowiedzi na to pytanie, nie jestem pewna czego szukam o ile w ogóle czegoś szukam.
– ja Ci nie pomogę znaleźć odpowiedzi. Sama musisz do niej dotrzeć. Ale powtórzę swoje pytanie. Jak bardzo jesteś uległa?
– Znasz odpowiedź na to pytanie.
– chce przeczytać tą odpowiedź wypływającą z pod Twoich palców. Czy proszę Cię o zbyt wiele?
– Nie, nie prosisz o zbyt wiele. – Poczułam się przez chwilę jakbym rozmawiała z Karolem – Moja uległość wobec Dominującego jest zależna od tego jak bardzo dominujący On jest.
– właśnie. Dziękuję.
Zastanów się teraz. Dlaczego to napisałaś?
– Bo chciałeś to przeczytać.
– tak, chciałem, Ale Ty nie chciałaś. Czy coś się zmieniło?
KURWA…
– …
pomińmy to.
– Dobrze, zatem zastanów się. Czy chcesz ze mną dalej rozmawiać.
– chcę.
– dlaczego?
– bo… chcę, czuję że warto.

Rozmowa z Piotrem wybitnie przypadła mi do gustu. Być może dziwne, ale przyciągał mnie. Był tym kogo szukałam. Natomiast on nie szukał takiej jak ja. Był w związku, nie chciał nikogo na boku.

– Szkoda – powiedziałam
– Możemy, przecież rozmawiać.
– możemy
– możemy nawet się wirtualnie zabawić.
– yy, ale jak to?
– pisząc, odgrywając jakąś scenkę.
Zapatrzyłam się w ekran monitora.
W sumie co mi szkodzi? Czemu nie? Może być fajnie. Kiedyś lubiłam cyberkowanie, byłam nawet całkiem niezła w te klocki.
– ok, zaproponuj coś.
– Super : )
Ty i Twój chłopak jesteście na komendzie. Komisariat mieści się w starym niskim budynku z czerwonej cegły. Wewnątrz śmierdzi stęchlizną, a farba odchodzi ze ścian. Twój chłopak siedzi w celi. Ty jesteś przesłuchiwana przez wysokiego ale i postawnego posterunkowego w niedalekim sąsiedztwie od celi Twojego chłopaka. co robisz?
– rozglądam się niepewnie po pomieszczeniu, co widzę?
– dwa krzesła, na przeciwko siebie, pomiędzy wami stoi stolik, on jest oparty o blat. Ty zas masz rece skute kajdankami i trzymasz je na kolanach. Światło pada na Ciebie z lampy. Nie ma okien. Tylko gołe ściany.
– strasznie nieprzyjemne miejsce. skoro nie ma okien to zapewne coś w rodzaju piwnicy. Jestem wystraszona.
– posterunkowy wali pięścią w blat.
powiedz mi gówniaro, skąd mieliście w mieszkaniu tyle narkotyków?
– nie wiem nic o żadnych narkotykach!
– posterunkowy wstał, podszedł bliżej opierając swoje obleśne dupsko na stoliku, jego noga dotykała Twojej.
nie powiesz mi, że 5 kilogramów amfetaminy w szafie z sukienkami to jest nic. Nie wmówisz mi, że nie miałaś pojęcia o ich obecności. mówiąc to pochylił się nad Tobą, opluł Ci twarz, z ust jebało zgnilizną.
– jestem w szoku, o niczym nie wiem – upierałam się, wiercąc palcami w spódnicy.
– posterunkowy złapał Cię za włosy i szarpnął
– Wybacz.
Ale nie mogę.
Nie bawi mnie to.
Nie czuje tego.
Wolę realne doświadczenia niż wyobraźnie.
Nie poznasz smaku jabłka tylko o nim mówiąc bądź na nie patrząc. Nie poznasz zapachu kwiatu jeśli nie zanurzysz się w otchłani jego płatków.
Przepraszam.
– zawiodłaś mnie.

Zamknęłam okno przeglądarki. Byłam rozdrażniona.
Wolałabym poczuć te szarpnięcie na własnej skórze niż je sobie wyobrażać.
Zrezygnowana położyłam się spać.
Leżąc w łóżku, napisałam sms’a do Karola.
Hej, masz czas jutro?
Odpowiedź przyszła od razu.
Hej, dla Ciebie mam. Zgadamy się jutro.

Doszło do mnie, że zrobiłam najgłupszą rzecz odcinając się od Karola. Tęskniłam.
Po chwili zasnęłam…