Dzwonek do drzwi wyrwał nas oboje ze snu…
Spojrzałam leniwie na telefon leżący obok łóżka na szafce.
– O KURWA!!! 12?!!
– czego się drzesz…? su, otwórz drzwi… – marudnie ale dobitnie powiedziałeś nie otwierając nawet oczu.
– mhm – mruknęłam i wstałam z łóżka, po drodze do drzwi sięgnęłam po Twoją koszulę.

Musieliśmy późno skończyć, pomyślałam uśmiechając się na samo wspomnienie orgazmu… tak mokrego orgazmu nigdy wcześniej nie miałam…

W drzwiach stał szalenie przystojny szatyn. Gdy tylko otworzyłam drzwi, obok moich nóg przemknął owczarek niemiecki. Chwile zatrzymując się przy mojej osobie. Jego pysk machinalnie powędrował w okolice złączenia moich ud. Rumieniec mimowolnie wpłyną na moją przerażoną twarz. Pod tą koszulą nic więcej nie miałam!

– ROBERT! JESTEM W KUCHNI! – usłyszałam, po czym wskazałam „gościom” drogę do mojego Pana.
– cześć, jak się masz?
– a dobrze, tylko Brutus jakiś taki nie w sosie jest. A co Ty? Psa kupiłeś?
– nie. – Mówiąc to z perfidnym uśmiechem spojrzałeś na mnie, a ja płonęłam ze wstydu. Wiedziałam, że nie powiesz Robertowi kto kilka godzin wcześniej jadł z tej miski… Ale jak mogłeś w ogóle zaprzeczyć, że był tutaj normalny, zwyczajny pies?
– rozumiem, miałeś gościa. – Robert serdecznie się uśmiechnął.
– powiedzmy, że miałem. Gościłem sukę u siebie. – Tonem bardzo poważnym, który wywołał u mnie silny niepokój, aż pomyślałam, że powinnam się oddalić. Już, już miałam wyjść gdy…
– su? Dokąd idziesz? – aaaaaa tego już było za wiele, obejrzałam się i spojrzałam oczami pełnymi łez – ubrać się – wydusiłam z siebie.
– zrobiłem Ci kawy, wiem że nie lubisz zimnej. Usiądź z nami.
– dobrze – odparłam.
– dobrze, co? – zapytałeś, a ja w głosie wyczuwałam Twoje rozbawienie i zaczepkę. Nabrawszy więcej odwagi…
– dobrze, usiądę i wypiję z Wami kawę – odparłam z prowokacją na ustach i w oczach. Tylko się uśmiechnąłeś, a po mojej niepewności śladu już nie było.

Usiadłam przy stoliku barowym. Robert rzucał piłkę Brutusowi. Ten prze szczęśliwy ją przynosił.

Obserwowałam zachowanie wilczura, wpatrzona w niego nie zauważyłam, że przeszedłeś za mnie.

– odstaw kawę na blat – posłusznie i bez mrugnięcia okiem zrobiłam co mi kazałeś.
– ręce z tyłu – poddałam Ci je, a Ty złapałeś mnie wa nadgarstkach.
– rozchyl uda – nakazałeś.
– ale …
– nie ma żadnego ale – wydyszałeś mi w kark.
– no już! Teraz się nie ruszaj.

Robert rzucił piłkę Brutusowi tak, że wylądowała ona pod moim krzesłem.
Pies podbiegł w moim kierunku, ale zatrzymał się i stracił zainteresowanie piłką tenisową. Zbliżył się, a pysk położył na moim udzie i patrzył na mnie.
Poczułam jak chwilę później jego wąsy łaskoczą wewnętrzną stronę moich ud. Poczułam mokry, zimny nos między nogami, gorący język z głośnym mlaskiem wydostający się zza zębów.
Miękki, szorstki, szeroki i bardzo elastyczny ze zwierzęcym pożądaniem niknął wewnątrz mojego ciała…

– czuje, jak się nakręcasz. Jesteś strasznie zboczoną suka, w dodatku moją perwersyjną suką! Wiedziałem, że Ci się to spodoba!

Z moich ust wydobył się jęk, byłam bliska obłędu, chciałam więcej.
Mokry nos przesuwał się po mojej łechtaczce, zęby co chwila łapały za wargi…

– oh kurwa… – wykrzyczałam niesiona falą orgazmu, próbując wyrwać się z rąk swojego Pana.
Zwierzęce podniecenie, zwierzęce pożądanie…

– Brutus. – pies odszedł, a mnie zalała fala wstydu i poniżenia. Nie byłam w stanie otworzyć oczu, czułam smak uległości w tym momencie, gorzki smak upadku na samo dno, siłę upodlenia jaką zafundował mi mój władca. W tym momencie czułam się jak kajira, nie mająca żadnych praw…

Robert z Brutusem wyszli z kuchni.
– świetnie sobie poradziłaś, moją mała su
– dziękuję, Panie
– chciałbym abyś została w mojej koszuli. Tak jak teraz jesteś ubrana. Potrzebujesz chwili dla siebie?
– tak, Panie. Chciałabym się umyć…
– dobrze, zatem dołącz do nas.

****

Po jakiś 20 minutach skończyłam prysznic i dołączyłam do nich w pokoju.
– siadaj su – powiedziałeś, skierowałam swój wzrok na wolne krzesło, a kontem oka zauważyłam, że kręcisz głową. Zrozumiałam, że chcesz abym usiadła na podłodze.
Brutus podszedł do mnie i usiadł obok.
Zdezorientowana, pogłaskałam go i się odsunęłam.
– su, chciałbym abyś uklęknęła przede mną.
Co kurwa?! Chcesz nade mną dominować w obecności swojego kolegi? Yyy… nie chce.
– no su, czekam…
Bunt pojawił się w mojej głowie. Co ciekawsze nie było go w momencie kiedy owczarek niemiecki łapczywie wylizywał ze mnie soki mile łechtając ścianki mojej pochwy… No dobra, ok, zrobię to.

Kleknęłam, tak jak lubisz, z rękoma na udach i z cyckami wypiętymi.
– Robercie? Podaj mi palcat z komody, znajdziesz go w drugiej szufladzie.
– mmm dobra robota, mógłbym? – Rober spojrzał na mnie, chwilę później i Twój wzrok spoczął na mnie. Nie poruszyłam się, mój wzrok dalej spoczywał wpatrzony w podłogę byłam jakby w transie.

– su, wypnij tyłek.
Posłusznie zrobiłam to co chciałeś, kładąc ręce i klatkę piersiową na panelach unosząc lekko tyłek w górę.
– su, jesteś bezwstydna! – odezwał się Robert ciesząc wzrok gołym tyłkiem i widoczną szparką między moimi udami.
Nie zrobiło to na mnie wrażenia.
– słyszałaś co powiedział Robert, su?
– tak…
– tak, kurwa Panie, naucz się w końcu!
– tak, … Panie.
– haha – Robert się roześmiał – podobało Ci się jak Brutus Cię wylizał su?
– …
– SU! – ponaglałeś.
– tak, panie Robercie.
– To teraz Ty obciągniesz jemu.
Na mojej twarzy pojawił się blady strach, źrenice zwiększyły się, oddech zamarł… NIE… PROSZĘ NIE…

– on żartował su – uspokoiłeś mnie tym… – ale faktem jest, że teraz Ty dasz Brutusowi przyjemność.

– nie ruszaj się.
– Brutus – Robert zawołał swojego pupilka.
Poczułam znów zimny nos psa, tym razem na swoich pośladkach i między nimi, ostre boki języka prześlizgiwały się po moim rowku.
Po chwili Brutus objął mnie łapami, a ja aż podskoczyłam.
– nie, nie chce…
– pamiętasz naszą rozmowę z wczoraj?
– tak, Panie
– chcesz zakończyć zabawę?
– …
– tak też myślałem, nie bój się nic Ci nie grozi.

Brutus złapał mnie mocno łapami, tak, że nawet nie byłam w stanie się ruszyć, jego oddech czułam na karku, jego fiuta wbijającego się we mnie z taką siłą i prędkością, że nie byłam w stanie powstrzymać pojękiwania.
Nagle poczułam ostry ból, to Brutus wbił się we mnie w całości, aż po same swoje jajka, po chwili poczułam gorącą falę psiego nasienia zalewającego całą mnie od środka, aż ściekało z ud na panele, psi kutas tkwił we mnie pulsując, zmienił objętość kilka krotnie. Brutus zszedł ze mnie jak z suki, w momencie wyciągnięcia ze mnie swojego kutasa rozlało się po mnie paraliżujące ciepło, które spotęgowane zostało dotykiem psiego języka.

Moja skóra została dotkliwie podrapana przez psie pazury, moja kobiecość brutalnie i szybko zerżnięta przez psa.
Sięgnęłam dna. Gorzki smak upokorzenia i słodki smak podniecenia, spróbowałam zakazanego owocu. Doznałam raju na ziemi. Wolności i perwersji w jednym momencie…

– su spójrz na mnie – moim oczom ukazała się Twoja twarz, wzrok pochłaniający mnie w całości…
– weź go – w amoku wzięłam do ust Twojego ptaka i łapczywie ssałam, nie bacząc na to, że Robert się temu przygląda.
Ostry palący skórę jak ogień ból poczułam na pośladkach. Po chwili kolejny i jeszcze jeden. Psia sperma wyciekała ze mnie spływając po udach.
Robert złapał mnie za włosy i odciągnął od ssania fiuta.
– teraz ja, dobrze? – spojrzałam na Ciebie, kiwnąłeś głową.
– dobrze, panie Robercie – przyjęłam jego fiuta, był nieco szerszy, zapragnęłam go poczuć w sobie, jego smak był intensywny, ale poziom podniecenia dawał skuteczną motywacje, w zasadzie auto-motywacje…

Poczułam znów na sobie futro, ból napierania na małą dziurkę, rozkosz wypełnienia, szybkość, zwierzęce pragnienie, ból przepełnienie… język wylizywał do czysta.

Wstałeś i patrząc z dumą w oczach powiedziałeś:
– tak, teraz jesteś moją suką. Zapracowałaś na to miano, jestem z Ciebie dumny. Znów zasłużyłaś na nagrodę.

Brutus gdzieś zniknął…
Został w pokoju Robert, od pasa w dół nagi. Położył się na sofie.
– wiem, że tego chcesz su – powiedziałeś.
– dziękuję, Panie – mówiąc to miałam mieszane uczucia szczęścia i upokorzenia, znów czułam gorzki smak w ustach…

Nadział mnie wypełniając dogłębnie, ruszał się tak szybko… pociągnął moje zszokowane ciało na siebie tak, że twarzą opierałam się o jego tors.
Poczułam jak łózko się ugina pod trzecią osobą…
Poczułam dotyk znajomej dłoni na tyłku…
Oh pojadą mnie na dwa baty!
Boże cóż za wspaniałe uczucie, wypełniona cała, trzymana za włosy przez jednego, podduszana przez drugiego…
Takie nagrody lubię!