Jedna z miejskich kamienic na dzielnicy, w większości te budynki nadają się już do wyburzenia, jeden najmniejszy podmuch i cały budynek się trzęsie… Tynk leci na głowę.

To bardzo mroczne miejsce…
Okna Twojego mieszkania wychodzą na podwórko, w pokoju panuje mrok. Jest cicho, a w powietrzu można wyczuć dziwną mieszankę trwogi oraz pikanterii.
Wiem, że w oknach zaciągnięte są rolety. Chyba na podłodze są świece, ciężko to określić. Oczy zasłoniłeś mi praktycznie zaraz po wejściu do mieszkania. Na wspomnienie tego, aż budzi się we mnie drapieżne zwierze….

***

– Cześć – witasz mnie w progu.
– Cześć – odpowiadam uśmiechając się do Ciebie.
– mam coś ciekawego dla Ciebie, ale nie możesz tego zobaczyć.
Na te słowa przeszył mnie dreszcz ciekawości. Po czym zamykając drzwi od mieszkania jedną ręką oparłeś się o ścianę zaraz obok mojego policzka.
Boże już mi słabo! Bliskość Twojego ciała działa na mnie niczym przysmak na psa. Przyparłeś mnie do ściany, ja lekko zaintrygowana chciałam Cię pocałować. W tym momencie złapałeś mnie za rękę i szepnąłeś mi do ucha…
– nie teraz.
Płonę z pożądania… Patrzyłeś na mnie, widziałeś w jakim stanie jestem i chyba miałeś z tego niezły ubaw, przykładając mi dłoń do twarzy odgarnąłeś z niej włosy.
– ufasz mi? – powiedziałeś cicho.
– to podchwytliwe pytanie? – rzucam pół żartem pół serio mrużąc przy tym oczy. Widzę jak się uśmiechasz i już wiem, że zrozumiałeś mój żart.
– odwróć się – nakazujesz – teraz zawiążę Ci to na oczach – w reku masz coś czarnego, lekko połyskującego w świetle – masz robić to co Ci będę kazał, rozumiesz? Ale w każdej chwili możesz powiedzieć STOP.
Nerwowo przytakuję głową, a w podbrzuszu czuje rewolucję czuję się dziwnie ale przyjemnie.
Chwilę potem łapiesz mnie za ręce i pociągasz je do tyłu, robię krok w tył i opieram się na Twojej klatce piersiowej. Boże jakie to podniecające!
Czuję Twój oddech na moim karku, Twoje usta przesuwają się po mojej skórze od łopatki aż do ucha.
– Jeśli będziesz chciała, żebym przestał powiedz to, pamiętaj – szepczesz.
Robię się miękka, czuję że się zaraza osunę na podłogę.
Łapiesz mnie za włosy i ciągniesz, moja głowa leci bezwiednie w tył, Ty stojąc za mną i cały czas trzymając za ręce znów szeptem pytasz
– dobrze Ci jest?
O jezu!! Jeszcze jak, ale nie mając odwagi się do tego przyznać przełykam tylko ślinę.
– grzeczna dziewczynka, a teraz poczujesz coś czego jeszcze nie znasz.
Czuję jak moje ręce są krępowane, chyba lnianym sznurkiem bo gryzie w skórę.
Odwracasz mnie i kierujesz mną na przód, mam tak słabą orientacje w terenie, że zaczynam się zastanawiać czy nadal jesteśmy w Twoim mieszkaniu…
Drzwi się otwierają, podłoga skrzypi. Czuję niepokój i podniecenie. Boże nie przerywaj!

***

Zostawiłeś mnie spętaną, niewidomą i klęczącą na podłodze, robi mi się dziwnie – nie potrafię nazwać tego uczucia. Jestem zdenerwowana i ciekawa za razem. Nie wiem jak długo Cię nie ma.
Słyszę kroki. Skrzypnięcie drzwi. Jesteś!
Pojawił się nowy zapach, jezu jakie moje zmysły są teraz wyostrzone. Ale zaraz, chwila! To skóra? Podchodzisz do mnie bliżej, dotykasz mnie czymś cienkim i miękkim zarazem. Coś w głowie każe mi myśleć, że to czym mnie dotykasz wcale nie służy do dawania przyjemności. Przeszywa mnie dreszcz niepewności. Wiem, że jestem wilgotna czuję swój własny zapach pożądania. To upokarzające.
– teraz się mała zabawimy – wzdrygam się na te słowa, wyczuwam w nich coś czego nigdy bym nie pomyślała… że możesz taki być. Uświadamiam sobie, że w tym momencie jestem całkowicie zależna od Ciebie i Twoich decyzji. Moje ciało znów przeszywa dreszcz. Wszystko co odczuwam jest bardziej intensywne niż zwykle.

Łapiąc mnie za włosy odruchowo rozchylają mi się usta.
– szerzej – słyszę szorstki rozkazujący ton, a po chwili
wkładasz mi go do ust
– wiesz co masz robić, ssij suko – posłusznie zaciskam wargi na Twoim przyrodzeniu. Twoja druga ręka łapie mnie za głowę. Czuję się unieruchomiona, nie mogę się ruszyć. Sam zaczynasz się poruszać w moich ustach. O boże… Czuję jak dreszcz podniecenia przebiega od karku aż po pośladki. Jestem zszokowana!
Przerywasz, nadal stoisz przede mną.
Otwórz usta – każesz
Po chwili ciepłe lepkie i słodkie nasienie trafia centralnie na mój język.
Chce mi się krzyczeć! Scena jak z jakiegoś taniego pornosa, ale jakie to przyjemne…
pociągasz mnie do góry, więc wstaję chwiejąc się na zdrętwiałych nogach. Bolą mnie ramiona…
Jakbyś usłyszał moje myśli rozwiązujesz mi ręce.
– nie zdejmuj! – krzyczysz, kiedy próbuje zdjąć przepaskę oczu,
że aż podskoczyłam.
– jeszcze z Tobą nie skończyłem.
Ciepłą dłonią dotykasz moich pleców. Jezu proszę teraz wejdź we mnie!!! Mam dosyć czekania.
– pochyl się – i szybko sprowadzasz mnie do parteru właściwie sam naciskając dłonią na miejsce między łopatkami. Zaraz to chyba jakiś mebel, jest zimny i chropowaty, pachnie starym drewnem – lubię ten zapach.
– ręce nad głowę! – po chwili znów nie mogę się ruszyć. Stoisz pomiędzy moimi udami. Łapiesz mnie za nogę w kolanie i podciągasz do góry kładąc na meblu zgiętą. Prawą nogę przesuwasz swoim kolanem w bok. Nogi mam bardzo szeroko rozłożone.
OOOh!!! Jakież to perwersyjne!
Czuję jak przenika mnie palący dreszcz, dotykasz mnie przez bieliznę. Moja sukienka leży teraz zadarta na moich plecach, a Ty mnie dotykasz.
Hej ale nie! Tam nie! Mruczę po cichu, kiedy gładzisz moją pupę i zagłębiasz się palcem w rowek. Przerywasz pieszczotę…
Kładziesz się całym ciężarem na mnie i znów czuję oddech na moim karku
– mam przestać?
– nie – wyrzucam z siebie zdziwiona swoją własną odwagą
– tak też myślałem, a teraz bądź cicho i się nie ruszaj
Przesuwasz palcem po mojej łechtaczce, nie wiem zupełnie po co i tak jestem podniecona do granic wytrzymałości. Nagle wkładasz we mnie dwa palce i wykonujesz nimi jakiś ruch, nie wiem jaki, nie interesuje mnie to… oh jak przyjemnie, rozpływam się w doznaniu…
– mmmm – mruczę.
Nie przestawaj proszę!
Łapiesz mnie za biodra, szybko i brutalnie we mnie wchodzisz z moich ust wydobywa się krzyk rozkoszy. Powoli się wycofujesz i ponownie się we mnie wbijasz… I znów i znów. Przy kolejnym razie moje ciało zaczyna się trząść. Widząc to łapiesz mnie za nogę tak abym nie mogła się ruszyć i powtarzasz czynność.
Słyszę szum, czuję się odrętwiała z moich ust wydobywa się jęk, Ty poruszasz się coraz szybciej i nagle czuję przejmujące ciepło rozpływające się po całym moim ciele od krocza po palce u rąk i stóp. Jest mi błogo, tak błogo…
Wiem, że się uśmiechasz, jesteś z siebie zadowolony.
Odwiązujesz mnie i ściągasz przepaskę, uśmiechasz się a ja dryfuję we własnym świecie jest mi tak błogo…
Kącikiem oka odnajduję to czym mnie dotykałeś…
o Boże czy to szpicruta?